sobota, 23 lutego 2013

... po długiej przerwie

po kilkumiesięcznej przerwie znowu zrobiłem zakwas i dziś nastawiłem w piekarniku dwa bochenki. Pewnie za kilka godzin wrzucę zdjęcia.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Pszenno-żytni trochę graham z pestkami dyni

Właściwie nie bardzo wiem co mnie skłoniło do testowania z dynią. Chyba to, że skoro można ze słonecznikiem, to czemu nie z dynią?
W tym chlebie używam mąkę żytnią zwykłą (typ 720) a nie razową oraz pszenna graham.

Zakwas:
3 szklanki wody
3 szklanki mąki żytniej
odrobina zakwasu z poprzedniej partii chleba

Dynię namaczam.
0,5 szklanki pestek z dyni w 1 szklance wody.
Nie można moczyć zbyt długo, 8 do 12 godzin, bo później zaczyna fermentować.

Ciasto
Zakwas + namoczone pestki z dyni wraz z wodą przelewam do jednego naczynia. Dodaję 0,5 szklanki cukru i 1,5 łyżki soli morskiej. Mieszam. Mąki dodaję stopniowo, po trochu, w sumie 3 szklanki żytniej i 3 szklanki pszennej graham.
Po wymieszaniu przekładam do mojej keksówki, gdzie ciasto będzie sobie rosło. Ciasta powinno być tyle aby sięgało do połowy wysokości formy. Te proporcje to ilość ciasta na prwaie dwie takie foremki.

sobota, 14 kwietnia 2012

Żytni z soją

Dawno, dawno temu, miałem może wtedy 12 lat, pierwszy raz spróbowałem chleba z soją. Była to podróż pociągiem, powrót z Warszawy, z odwiedzin u cioci i przy okazji wizyty na Powązkach wojskowych na grobie pradziadka. Bardzo mnie wtedy zafascynowały kuleczki w chlebie. Tak mi się to ostatnio przypomniało i postanowiłem upiec chleb z soją.
W tym chlebie używam mąkę żytnią zwykłą 720, nie razową.

Wyszedł bardzo fajny, lekko wilgotny, o słodkawym posmaku. Soja trochę aldente ale nie twarda.



Zakwas:
3 szklanki przegotowanej i schłodzonej wody
3 szklanki mąki żytniej
zakwas, który zostawiłem przy okazji ostatniego robienia chleba.
Całość dokładnie mieszam i odstawiam na 24h w ciepłym miejscu co jakiś czas mieszając.

Równo z przygotowaniem zakwasu, namoczyłem soję.
1 szklanka soi (zwykłe nasiona, nie żadne tam kotleciki sojowe ani preparowane ziarno)
2 szklanki przegotowanej i schłodzonej wody

Ciasto chlebowe:
przygotowany wcześniej zakwas i namoczoną soję z resztą wody wlewam do naczynia.
Do całości dodaję 0,5 szklanki cukru oraz 1,5 łyżki soli. Mieszam.
Następnie 5 szklanek mąki, stopniowo po jednej mieszając.
(dodanie cukru i soli z mąką utrudni ich równomierne rozprowadzenie, a dodanie całości mąki od razu sprawi że po prostu trudniej będzie całość wymieszać)

Ciasto przekładam do formy. (Jest go sporo za dużo jak na moją keksówkę (około 35 cm długości), więc sugerowałbym rozłożyć na dwie mniejsze. Keksówki powinny być wypełnione surowym ciastem tylko do połowy wysokości.

Zostawiłem do wyrastania przez prawie 2h.  Później godzina pieczenia w temperaturze ok 220-230 stopni.

czwartek, 22 marca 2012

Pszenno żytni razowy z dodatkiem mąki kukurydzianej i słonecznika

Dziś troszkę lżejszy chleb niż w ostatnim wpisie oraz bardziej wilgotny. (Podejrzewam że wilgoć nadała mu mąka kukurydziana która jest w jego składzie, ale pewności nie mam, więc będę musiał zrobić jeszcze wersje bez niej.


Zakwas standardowo 4 szklanki mąki żytniej, 5 szklanek wody przegotowanej i wychłodzonej + zaczyn z wcześniejszej partii. (Dokładnie opisuję to we wcześniejszym wpisie.)

Poza zakwasem do chleba używam:
0,5 szklanki cukru
1,5 łyżki soli
6 szklanek mąki żytniej razowej (typ 2000)
3,5 szklanki mąki pszennej (użyłem wrocławskie)
1 szklanka mąki kukurydzianej
0,5 szklanki nasion słonecznika
2 szklanki wody (poza tymi które były w zakwasie)

Po włożeniu do form posypałem po wierzchu kminkiem.

Tym razem zostawiłem bochenki do wyrastania na 1,5 h, pieczenie w 220 stopniach (bez termoobiegu ale z grzaniem od góry i dołu lepiej się wypiekł)


środa, 7 marca 2012

pszenno-żytni razowy graham

Dziś pierwsza receptura, dość ciężki chleb z przewagą mąki żytniej razowej i pszennej graham. Chleb wilgotny, długo utrzymujący świeżość (po tygodniu jest jeszcze całkiem smaczny).

Ilość składników którą podaję wystarcza na wypełnienie ciastem dwóch keksówek.






Zakwas przygotowuję z 4 szklanek mąki żytniej zwykłej oraz 5 szklanek przegotowanej i wystudzonej wody. Do tej mieszanki dodaję odłożony z wcześniejszej partii zakwas i odkładam w ciepłym miejscu średnio na jakieś 24 godziny. Jeśli jest chłodno, to na dłużej, po prostu patrzę czy fermentuje i kiedy kończy. (Jak zrobić zakwas od podstaw napiszę innym razem)

Gdy już mam przekwaszoną mąkę, przelewam zakwas do dużego gara. Dodaję:
1 szklanka mąki pszennej (akurat użyłem wrocławskiej)
4 szklanki pszennej graham
4 szklanki żytniej razowej
1,5 łyżki soli (korzystam z soli morskiej, jest mniej słona niż kamienna i dużo mniej słona niż ważona, więc z solą na wyczucie)
0,5 szklanki cukru
1 szklanka płatków owsianych (w tej recepturze płatków nie namaczam wcześniej)
1 szklanka ziaren słonecznika łuskanych (ich również do tego chleba nie namaczam)
2/3 szklanki kminku.

Całość dokładnie wymieszać i rozłożyć do keksówek. Odłożyć w ciepłym miejscu na około godzinę żeby urosło. Ta godzina to tak mniej więcej, zależy jak ciasto ciepło będzie miało. Ja wkładam do piekarnika i podkręcam na jakieś 40-50 stopni. Jak już urośnie piec w temperaturze 200-220 stopni  przez około godzinę.

Ważna sprawa przy chlebie, trzeba szybko wyjąć z foremek i położyć na jakiejś kratce, żeby miał dostęp powietrza od spodu. W przeciwnym razie ciasto może zsurowieć i zrobi się niedobry.

piątek, 2 marca 2012

Wstępnie :)

Witam na moim blogu.

Nie jest on poświęcony tematyce kanonicznej, jak mogłoby wynikać z nazwy. Treści na nim zawarte będą wiązały się z wypiekiem chleba.

Wychowałem się w kulturze, w której chleb jest podstawą codziennego życia i nie bardzo potrafię wyobrazić sobie funkcjonowanie bez niego. (Mimo że znam osobę, która wcale nie spożywa pieczywa -> pozdrawiam)

Chleb - z jednej strony coś powszedniego i pospolitego, co mogłoby zbrzydnąć. Z drugiej jednak niekończąca się paleta możliwości w doborze gatunków mąki, nasion, dodatków, które sprawiają, że chleb każdego dnia może mieć inny smak i zapach.

Mam chleb we krwi ;)
Pochodzę z rodu młynarzy. Na młynie wychował się mój Tata, mój Dziadek, mój Pradziadek, mój Prapradziadek (tyle wiem, może i wcześniejsze pokolenia też).
Prapradziadek miał wiatrak w Naruszewie. Jego syn, a mój pradziadek budował młyny, posiadał kilka swoich. (Pewnie kiedyś rozwinę ten temat)
Jego syn a mój dziadek był młynarzem wysokiej klasy, znanym w całym regionie. Jakość mąki oraz zawartość glutenu w mące potrafił ocenić dotykając mąki.
Mój Tata w dzieciństwie też młynarzył, ale wybrał inny zawód. Zresztą młyn w wyniku upaństwowienia przejęli inni młynarze po odejściu dziadka na emeryturę.

Z opowieści mojego Taty wiem, że dziadek wiele lat rezydował na młynie w Wilczyskach. Wtedy wodny młyn, położony był na grobli nad rzeką z dala od miejscowości. Zimą gdy drogi zawiało, Babcia piekła chleb dla siebie i okolicznych mieszkańców. Piekła go również w Gończycach. Pamiętam to jak urywki starego filmu, jak odkładała zakwas do następnej partii chleba w pojemniczku po maśle roślinnym.
Również u nas w domu mój Tata wypiekał chleb. Co kilka tygodni piekł partię chleba pszennego z kminkiem lub czarnuszką (jeśli tylko była dostępna)
Dziś sam mam rodzinę. Pieczenie chleba sprawia mi przyjemność. Zazwyczaj gotuję i piekę "na oko". Jednak staram się spisywać poszczególne receptury. Właśnie je, oraz te które gdzieś wyczytam i przetestuję, będę umieszczał na tym blogu.