Witam na moim blogu.
Nie jest on poświęcony tematyce kanonicznej, jak mogłoby wynikać z nazwy. Treści na nim zawarte będą wiązały się z wypiekiem chleba.
Wychowałem się w kulturze, w której chleb jest podstawą codziennego życia i nie bardzo potrafię wyobrazić sobie funkcjonowanie bez niego. (Mimo że znam osobę, która wcale nie spożywa pieczywa -> pozdrawiam)
Chleb - z jednej strony coś powszedniego i pospolitego, co mogłoby zbrzydnąć. Z drugiej jednak niekończąca się paleta możliwości w doborze gatunków mąki, nasion, dodatków, które sprawiają, że chleb każdego dnia może mieć inny smak i zapach.
Mam chleb we krwi ;)
Pochodzę z rodu młynarzy. Na młynie wychował się mój Tata, mój Dziadek, mój Pradziadek, mój Prapradziadek (tyle wiem, może i wcześniejsze pokolenia też).
Prapradziadek miał wiatrak w Naruszewie. Jego syn, a mój pradziadek budował młyny, posiadał kilka swoich. (Pewnie kiedyś rozwinę ten temat)
Jego syn a mój dziadek był młynarzem wysokiej klasy, znanym w całym regionie. Jakość mąki oraz zawartość glutenu w mące potrafił ocenić dotykając mąki.
Mój Tata w dzieciństwie też młynarzył, ale wybrał inny zawód. Zresztą młyn w wyniku upaństwowienia przejęli inni młynarze po odejściu dziadka na emeryturę.
Z opowieści mojego Taty wiem, że dziadek wiele lat rezydował na młynie w Wilczyskach. Wtedy wodny młyn, położony był na grobli nad rzeką z dala od miejscowości. Zimą gdy drogi zawiało, Babcia piekła chleb dla siebie i okolicznych mieszkańców. Piekła go również w Gończycach. Pamiętam to jak urywki starego filmu, jak odkładała zakwas do następnej partii chleba w pojemniczku po maśle roślinnym.
Również u nas w domu mój Tata wypiekał chleb. Co kilka tygodni piekł partię chleba pszennego z kminkiem lub czarnuszką (jeśli tylko była dostępna)
Dziś sam mam rodzinę. Pieczenie chleba sprawia mi przyjemność. Zazwyczaj gotuję i piekę "na oko". Jednak staram się spisywać poszczególne receptury. Właśnie je, oraz te które gdzieś wyczytam i przetestuję, będę umieszczał na tym blogu.